Kempowe odliczanie wychodzi na ostatnią prostą. Pozostało ledwie osiem dni, więc najwyższy czas ogarnąć co nieco tematy czysto organizacyjne, szczególnie jeśli chodzi o „pierwszaków”. Pierwsza sprawa – namiot. Pewnie znajdą się i tacy kamikadze, którym ten bagaż będzie zbędny, ale jednak warto mieć go ze sobą. I tutaj organizatorzy zwracają szczególną uwagę na niezwykle cenny „surowiec”, na który jest dosyć spore zainteresowanie – ŚLEDZIE. Zwykle wielu wyjeżdża z festiwalu z ich debetem, tak że lepiej mieć ich w razie czego więcej, coby daszek trzymaj się jak powinien ;)
Przydatna przed wyjazdem będzie lektura mapki całego kempowego terenu, a ci, którzy do naszych sąsiadów nie wybierają się kempobusem, powinni zainteresować się usługami z pewnością przemiłych panów taksówkarzy (więcej info na czeskiej stronie festiwalu).
Póki co niechaj wszystkim czas umila nasz mixtape na tegoroczną edycję by DJ Positive. Do ściągnięcia TUTAJ.
Swoje pięć minut (a w zasadzie dwa dni) bycia chociaż przez chwilę hip hopową stolicą Polski Chełm wykorzystał należycie. Dotacje do tego typu imprez jak festiwal Pozytywna kultura młodych Europejczyków dają możliwość zaproszenia śmietanki twórców i takowa śmietanka pojawiła się na wschodzie kraju. A to, z tego co dowiedziałem się od mieszkańców miasta, dopiero początek cyklu przynajmniej czterech eventów do których pieniądze dokłada Wspólnota Europejska.
Organizatorzy nie próżnowali. Eldo, Hi Fi Banda, Lilu, Supersci (po raz pierwszy w Polsce!), Grubson z 3odą Kru, Abradab, Junior Stress, Bob One i wielu innych stworzyli klimat niemalże „warsawchallenge’nowski”. Do tego możliwość wykazania się mieli grafficiarze oraz skaterzy na rampach zaraz obok sceny. Z pogodą mogłoby być ciut lepiej przynajmniej pierwszego dnia, ale najwyraźniej wszystkiego od razu mieć nie można.
Kilka koncertów w życiu zaliczyłem, ale to co zrobiły Parchy z 3ody jest dla mnie mistrzostwem świata. Energia, energia i jeszcze raz energia. Ich granie rusza nawet najtrudniejszych zawodników, a w Chełmie ze sceną rozstać się było im ciężko. Coś pięknego, szacuneczek na dzielni za to Panowie ;)
Przydałoby się więcej tego typu plenerowych eventów w tej części kraju, kultura hip hop trzyma się tutaj bardzo dobrze. Oby tak dalej!
Robi się coraz ciekawiej! Pierwszy singiel do nowej płyty El Da Sensei i Returnersów wzbudził mój niepohamowany apetyt, po drugim ciężko to nawet określić. Otóż oczekiwania zacierających ręce na myśl o premierze Global Takeover 2: Nu World zaspokoić ma póki co nowy kawałek „Pain” wzbogacony o teledysk. Powiem tak: oglądając klip, słuchając przy tym bitu, nie przypuszczałbym, że coś takiego powstaje w kraju nad Wisłą. Być może nie doceniam polskiego rynku, ale takie właśnie produkcje wzbogacają rodzimą fonografię bardzo znacząco i są u nas póki co białym krukiem. Nasz duet producencki to już chyba (a nawet nie chyba) klasa światowa. Tym miłym akcentem kończąc, bez zbędnego przedłużania użyję lubianego przeze mnie zwrotu: just listen!
Asfalt Rec ujawnił dziś front okładki drugiego albumu El Da Sensei i Returnersów. Zaprojektował ją niejaki SerwerX. Wieje starocią, czcionka od razu skojarzyła mi się z NWA i generalnie jako okładka płyty winylowej nie powiedziałbym, że to produkcja z 2010 roku. Dobra robota, o wiele lepsza niż przy pierwszym wydawnictwie z serii Global Takeover.
Eldoka wszystkim czekającym na jego nowy album sprezentował klip do pierwszego singla Pożycz mi płuca promującego „Zapiski 1001 nocy”. Świetna koncepcja, wykonanie jak i gra samego Eldo, a to wszystko do równie świetnego kawałka. Szósta solowa płyta warszawskiego rapera w całości wyprodukowana przez The Returners pojawi się w sklepach 15 czerwca. Czekam!
Wybitny kawałek to nie jest, klip nawet jak na Polskie realia kiepski, ale warto odnotować jego publikację ze względu na cały materiał Statika. Producencka płyta „100 Proof (The Hangover)” wydana na początku lutego udowadnia, że Selektah to światowa czołówka jeśli chodzi o tworzenie muzyki. Do tego zebrana cała śmietanka świetnych raperów (Sean Price, Termanology, Royce Da 5’9, Talib Kweli, Reks, Evidence itd.) sprawia, że kto nie zna jeszcze tego materiału, koniecznie musi nadrobić zaległości. Ale to tak przy okazji poniższego klipu, którego szczerze nie polecam ;-)
Afroamerykańska wokalistka utwór „Carry On” wydała w 1972 roku nakładem wytwórni Stax . Jeśli wierzyć cioci wikipedii, na amerykańskiej liście przebojów R&B w szczytowym momencie znalazł się na 44. miejscu. Swego czasu Jean nazywana „najbardziej obiecującym kobiecym głosem” popularność zyskała głównie dzięki piosence „Mr Big Stuff” z ’71 (1. miejsce na w/w liście, dodatkowo drugie na bardziej prestiżowej „Billboard”), ale ideą tej serii (bo tak już można chyba to nazwać) jest wyszukiwanie takich właśnie mniej znanych perełek. „Carry On” to uzupełnienie albumu „Mr. Big Stuff” po roku od premiery i było to posunięcie jak najbardziej trafione.
Od premiery drugiego singla z nowej płyty The Roots „How I Got Over”, minęło już kilka dni, jednak nadmiar codziennych obowiązków do tej pory nie pozwolił na dłuższe zatrzymanie się przy nim. A szkoda, bo „Dear God 2.0″ utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że ukazująca się za niecały miesiąc płyta namiesza i to bardzo. Kawałek oparty jest na wokalu Jima Jamesa i Monster of Folk. Świeżo, klimatycznie, odprężająco, czyli po prostu Rootsi w najlepszym wydaniu, bez zastoju i roboty na odwal. Bonusowo polecam zapoznać się z tracklistą.
1. Walk Alone (Truck North, Porn, Dice Raw, Mercedes Martinez)
2. Dear God 2.0 (Jim James, Monsters of Folk)
3. Radio Daze (Blu, Porn, Dice Raw, Mercedes Martinez)
4. Now Or Never (Phonte Coleman, Dice Raw)
5. How I Got Over (Dice Raw)
6. The Day (Blu, Phonte Coleman, Patty Crash)
7. Right On (Joanna Newsom, Sugar Tongue Slim)
8. Doin It Again (John Legend)
9. The Fire (John Legend, Rick Friedrich)
10. Web 20/20 (Truck North, Peedi Crakk)
11. Bonus Cut
Mocno aktywny w ostatnich tygodniach Talib Kweli to raper głównie koncentrujący się na istotnym przekazie. Najświeższy kawałek „Papers Please” odnosi się do sytuacji imigracyjnej w Arizonie i powstał na bicie Krumbsnatchy. Aby było przy okazji trochę dydaktycznie, warto wiedzieć, czego owy problem dotyczy:
Imigracyjna awantura rozpoczęła się w Arizonie, kiedy gubernator tego stanu Jan Brewer podpisał nowe prawo upoważniające lokalnych policjantów do sprawdzania statusu imigracyjnego legitymowanych. Zwolennicy nowego stanowego prawa twierdzą, że skoro władze federalne nie dbają o przestrzeganie prawa, nie zabezpieczają odpowiednio granicy, przez którą bez przerwy przenikają nielegalni imigranci, głównie z Meksyku, zadanie to muszą wykonać lokalne, stanowe służby. Nie widzą nic złego w egzekwowaniu prawa.
Przeciwnicy ustawy wyrażają obawę, że doprowadzi ona do „profilowania rasowego”, a więc do zatrzymywania ludzi ze względu na ich wygląd lub kolor skóry. Rzecz jasna najbardziej obawiają się Latynosi – nie tylko ci, którzy w Arizonie przebywają bezprawnie. Ludzie obawiają się, że prawo jazdy nie wystarczy, że potrzebne będą inne dokumenty.
Ogromne szczęście mnie spotyka przy okazji takich wykopalisk o których wiadomo tyle co nic. Poniższe nagranie Joyce’a Williamsa pochodzi z czarnego krążka „Branded” nagranego w New Jersey w roku… właśnie nie wiadomo. Znalazło się też na składance z 1999 roku „Keb Darge’s Legendary Deep Funk”.
Prosta linia melodyczna, typowa dla funku pętla z bębnami, gitarą i basem. Dodać do tego chór i byłby idealny przykład dla osób, które zapytałyby „Co to jest funk?” (na to pytanie być może padnie odpowiedź w przyszłości). To jeśli chodzi o podkład, bo wokalnie pachnie soulem aż miło.